Z okazji Dni miasta, opolanie mieli okazję wziąć udział w niesamowitym koncercie zorganizowanym w Narodowym Centrum Polskiej Piosenki. Waglewski + to projekt podsumowujący całą karierę Wojciecha Waglewskiego, który zaprosił do niego swoich muzycznych przyjaciół.

Sama konwencja wydarzenia mogła wzbudzić już duże zainteresowanie – koncert Waglewski+ to nie tylko koncert promujący nową płytę Voo Voo Za niebawem, lecz podsumowanie całej kariery artysty: jego solowe dokonania jako autora muzyki do filmów, spektakli teatralnych czy producenta muzycznego. Jednak to nie wszystko, dzięki zaproszeniu Waglewskiego mogliśmy zobaczyć artystów takich jak: Anna Maria Jopek. Monika Brodka, Maria Peszek, Kròl, Fisz i Emade, Alim Qasimov & Fargana Qasimova oraz Sądecka orkiestra kameralna.

Wydarzenie rozpoczęło się od wyjścia na scenę Piotra Metza. Dziennikarz przedstawił Waglewskiego eleganckim żartem, mówiąc, że muzyk mógłby przez swój wiek korzystać już z ulgi seniorskiej, jednak swą energią na scenie, mógłby bez problemu starać się o ulgę studencką. Opowiedział również anegdotkę, iż muzyk gra głównie swojej żonie, lecz my także możemy posłuchać – co jest oczywiście puszczeniem oczka w stronę ludzi znających dyskografię Waglewskiego, ponieważ jego pierwsza solowa płyta była właśnie zatytułowana Waglewski Gra-żonie.

Pierwsza część koncertu zaczęła się od “rodzinnego grania”. Artysta wszedł na scenę wraz ze swoim młodszym synem Piotrem (Emade). Waglewski z gitarą w ręce zajął miejsce za mikrofonem, a Emade zasiadł za perkusją. Otwierającym utworem był Dziób pingwina – piosenka, która otwierała również wspólną płytę Waglewskich Męska muzyka. Następnie na scenę wyszedł starszy z braci Waglewskich – Bartosz (Fisz), by wspólnie z bratem i ojcem zagrać utwory takie jak: Władca kół, Pocisk czy Ile jeszcze życia? Warto zaznaczyć, że po zagraniu pierwszego utworu, Fisz również akompaniował grając na gitarze, a do wykonania Człowiek ćma, Trupek, Ojciec, Bòg pojawiła się Ania Prokopczyk, która grając na skrzypcach pomogła muzykom wprowadzić publiczność w wręcz zahipnotyzowany stan.

Waglewski podziękował swoim synom za wspólny ‘’minikoncert’’. Zmienił gitarę na akustyczną i zaczął grać znane wszystkim akordy Moje miasto. Na scenie pojawiła się wtedy Maria Peszek, by wprawić w poruszenie swoim wokalem. Po wykonaniu własnej piosenki znalazła chwilę by podziękować Waglewskiemu za napisanie części kompozycji z jej pierwszej płyty Miasto mania, gdyż to właśnie ona rozpoczęła jej karierę jako muzyka. Przed zejściem ze sceny zagrała jeszcze jeden utwór z tej płyty: Nie mam czasu na seks.

Po zejściu Peszek, Waglewski zapowiedział następnego artystę i jego żonę. Piosenkę, którą zaprezentował publiczności, ocenił jako jedną z najlepszych piosenek jaka wyszła w polskiej muzyce w ostatnich paru latach. Gościem o którym była mowa był Król wraz ze swoja małżonką, a piosenka, o której mówił Waglewski to Z Toba/Do domu.

W końcu przyszedł czas na wykonanie solowych piosenek przez gwiazdę wieczoru. Artysta grał utwory z nowej płyty na przemian ze starymi przebojami. Pomiędzy utworami takimi jak: Takie tam 1 i Nocą znalazło się miejsce dla piosenek takich jak Może dziś czy też To co zostanie. Przed wykonaniem Gdybym do Waglewskiego dołączyła Sądecka orkiestra kameralna.

Hitem wieczoru jednak okazał się duet z Azerbejdżanu: Alim Qasimov wraz ze swoją córką Farganą, którzy naprawdę oczarowali publiczność. Pomimo enigmatycznego języka w jakim śpiewali wśród publiczności panowała totalna cisza. Wszyscy patrzyli na scenę jak jeden mąż, z zapartym tchem.

Po zejściu ze sceny Alima i Faragany publiczność została porwana z krzesełek energetycznym utworem Się poruszam 1. Następnie Waglewski zagrał piosenkę, którą w oryginale śpiewa z nim Kasia Nosowska, jednak tym razem zastąpiła ją Monika Brodka. Mowa tu oczywiście o Nim stanie się tak . Po wykonaniu tego utworu Mateusz Pospieszalski, który zachwycał publiczność swą grą na klawiszach, saksofonie oraz klarnecie, pokazał swoje umiejętności wokalne. Swoimi chórkami, zachęcił do energetycznego tańca Brodkę na środku sceny, co zostało skwitowane głośnymi okrzykami i owacjami od publiczności.

 

Po solowym wykonaniu przez Waglewskiego Mam głęboko w duszy, na scenie pojawiła się Anna Maria Jopek, by zaśpiewać wspólnie z gwiazdą wieczoru Czas pomyka. Następnie artysta zagrał Dokąd idą. Podczas tego utworu znów mogliśmy zobaczyć duet z Azerbejdżanu. Publika ponownie zamilkła i jak zahipnotyzowana wpatrywała się w muzyków. Wśród szeptów widowni można było usłyszeć opinie o “skradnięciu show”.

Na sam koniec koncertu Waglewski zaprezentował publiczności Flotę zjednoczonych sił. Po jej wykonaniu pojawili się wszyscy artyści oraz muzycy, a publiczność nagrodziła ich owacją na stojąco. Prowadzący wieczoru Piotr Metz został poproszony przez artystów (bez wiedzy Waglewskiego) o wspólne zaśpiewanie 100 lat. Pomysł oczywiście został przyjęty przez publiczność z aprobatą. Dziennikarz następnie zaproponował by fani “negocjowali” z artystą o jeszcze jedną piosenkę – na co publiczność zareagowała głośnymi okrzykami. Waglewski został na scenie sam z orkiestrą, by zagrać ostatni numer tego wieczoru, jakim był Turczyński.

Koncert był zdecydowanie na najwyższym poziomie, o czym świadczy ogrom pozytywnych opinii po koncercie. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że był to najlepszy koncert (a raczej cały performance) jaki przeżyłem w Opolu i z pewnością zostanie na długo w mojej pamięci – oceniam na pięć z plusem!

Maciej Pałczyński
Joanna Gadzińska
Victoria Pawlik
fot. Narodowe Centrum Polskiej Piosenki