Reprezentant częstochowskiej sceny hip-hopowej po raz pierwszy w Opolu. Sarius, bo właśnie o nim mowa zagościł w kameralnym klubie K60 w zeszły piątek.

Choć Sarius nie jest długo w mainstreamowym hip-hopie, zdążył zebrać już ogromną rzeszę fanów.  Dowodem tego jest fakt, iż bilety wyprzedały się w ekspresowym tempie. Nawet w dzień koncertu, Facebook zamienił się w dom aukcyjny, gdzie fani starali się zdobyć bilet za wszelką cenę.

Mimo, iż klub K60 jest dość trudnym miejscem  do odnalezienia, nie przeszkodziło to w wypełnieniu go po same brzegi już na godzinę przed koncertem. W lokalu widać było zniecierpliwione tłumy ludzi, a kolejka do baru wręcz pękała w szwach. Jednak gdy w końcu wybrzmiały pierwsze dźwięki piosenki Wiking, cała uwaga ludzi została skupiona na scenie. Wbiegnięcie Sariusa zostało przywitane głośnymi okrzykami. Raper po wykonaniu pierwszego numeru podziękował fanom za liczne przybycie, dodając że to jego pierwszy koncert w Opolu.

Widać, że zebrani nie przeszli obojętnie obok najnowszej płyty artysty, przy piosenkach takich jak: Dobry chłopak, Wspaniały i wielki oraz Dziecko wojny głośno odśpiewywali z raperem nie tylko refreny, ale nawet całe teksty piosenek.

Oprócz  wykonania kawałków z nowej płyty, nie zabrakło również tych starszych. Mogliśmy usłyszeć także dobrze znane już To co chcesz, Wiosna oraz Najshajs (podczas którego raper pozdrowił RogalaDDL). W trakcie koncertu Sarius zaprosił swojego trenera na scenę. Powodem były jego            urodziny. Publika gromko odśpiewała razem Sto lat.


Po zejściu Mariusza ze sceny, jego fani nadal odczuwali niedosyt, głośno skandując jego ksywę. Raper na „bis” zagrał raz jeszcze kawałek Wiking, tym razem jednak pomiędzy publicznością, na co ludzie zareagowali wyjątkowo empatycznie. Po zakończeniu koncertu, wiele osób zostało w klubie, gdyż artysta zawsze znajduje czas dla fanów. Miejmy nadzieję, że przy następnej trasie koncertowej Sariusa, Opole również znajdzie się na jego liście.

 

Relacja: Maciej Pałczyński
Zdjęcia: Filip Urbaniak