Dzień masowych wyprzedaży to iście Dantejskie piekło. Gorące obniżki cenowe rozgrzewają pasjonatów wędrówek po regałach sklepowych przed świątecznymi jarmarkami. Szaleńcza gonitwa za wyśnionymi towarami, gwar i wszechobecny chaos to słowa najlepiej opisujące Black Friday.

Nazwa Czarny Piątek odnosi się do tego samego zjawiska i już na dobre zakorzeniła się u nas w kraju. Kojarzy się z bardzo krótkim przedświątecznym czasem, w którym łowcy okazji polują na najlepsze towary w atrakcyjnych cenach, wręcz usiłują uzyskać jak największe rabaty na swoje zakupy. Ale czy opinie dotyczące Black Friday zawsze są takie same?
Czy studenci Uniwersytetu Opolskiego postrzegają ten dzień w identyczny sposób?

Jednak każdy medal ma dwie strony. Black weekend to nie tylko konsumenci, ale przede wszystkim sprzedawcy. Z ich perspektywy zakupowy szał wygląda nieco inaczej. Udało nam się porozmawiać z kilkoma pracownikami sklepów odzieżowych i księgarni w Solaris Center, dzięki czemu możemy poznać ich punkt widzenia.

Black Friday ma, oczywiście, swoją historię. Jest to piątek po Święcie Dziękczynienia w USA. W tym dniu zaczyna się tradycyjny świąteczny sezon sprzedaży.
Prekursorem Black Friday jest Frank Woolworth. To on pod koniec XIX wieku wymyślił wyprzedaż.

W mieście Lancaster (Pensylwania) małomówny facet z głębi lądu dostał pracę jako asystent sprzedawcy w małym sklepie, w którym bardzo cierpiał, ponieważ nie mógł podnieść cen. W tamtych czasach w sklepach nie było żadnych cen, a sprzedawcy musieli umiejętnie prowadzić dialog , aby dowiedzieć się o wypłacalności swoich klientów, a dopiero potem ustalić ceny. Woolworth był bardzo niezadowolony z powodu tego obowiązku i pewnego razu, gdy głównego sprzedawcy nie było, postanowił zrobić desperacki krok. Frank rzucił na blat wszystkie sezonowe towary i umieścił obok niego znak „Wszystko za pięć centów”. To była pierwsza wyprzedaż! Ale termin „Black Friday” pojawił się znacznie później.

Przyjmuje się także wersje ,że Black Friday ma związek z dość nieoczywistymi motywami. Pierwsza teoria zakłada , że to określenie stosowane było przez Policje z Filadelfii na początku lat 60 XX. W. na zatłoczone drogi , chodniki. Było to określenie oznaczające katastrofę komunikacyjną. Druga z nim mówi , iż użyto tego pojęcia w 1951 roku w magazynie ,, Factory Managment and Maintenance’’ opisującym zarządzanie zakładem pracy. Wówczas istniała praktyka polegająca na braniu zwolnień lekarskich w celu przedłużenia czasu jaki przypadał na święta. Trzecia teoria zakładała ,że użyto tego nazewnictwa w 1981. Był to dzień względnego dobrobytu na amerykańskim rynku. Zysk z sprzedaży został zapisany czarnym tuszem (zazwyczaj straty określano czerwonym ).

Aleksandra Kłos, Natalia Debera, Angelina Frankovskaya, Agnieszka Biernacka
Fot.: własne