Ukryte za obdrapanymi ścianami, obrośnięte wysoką trawą i kryjące w sobie wiele tajemnic. Ile jest takich miejsc, o których człowiek nie ma pojęcia, a jeszcze do niedawna nie uświadczyłby w nich żywego(!) ducha? Na szczęście, niektóre z nich wracają do dawnych łask, a szukać nie trzeba daleko.

Pałac Rozkochów, czyli miejsce ukryte za polną drogą i ostrym zakrętem, a mniej poetycko – położone w województwie opolskim, w Rozkochowie koło Głogówka, niecałą godzinę drogi samochodem od Opola. Kompleks pałacowy został zbudowany w stylu baroku francuskiego w kompozycji cour et jardin, w otoczeniu rozległego parku, a jego początki sięgają XVIII wieku. Niestety, przez wiele lat niszczał, aż do roku 2021, wówczas budynek i obszar wokół niego zostały przejęte przez Fundację Pałacu Rozkochów – Pomiędzy, dzięki której zabytek zyskuje nowe życie, a jego piękno jest promowane i podkreślane.

Na odwiedzających ten urokliwy obszar czeka również atrakcja, która bezdyskusyjnie owy urok podkreśla. W całej historii tego miejsca nie było chyba równie intrygującej i inspirującej wystawy jak ta, którą można podziwiać jeszcze do końca września w Pałacu Stu Pokoi. Jest to wystawa plenerowa rzeźb balansujących Jerzego Kędziory pt. „Zawieszenie- Dopełnienie”, którego ogromnym sukcesem stała się właśnie twórczość z cyklu „Balansujące”. Są to dzieła nie byle jakie, bardzo charakterystyczne, przedstawiające postaci lub zwierzęta na linach, które dzięki podmuchom wiatru imitują ruch. Prezentowane były w różnych częściach świata – od Dubaju po Miami, a wielu kojarzyć je może także z krakowską kładką Ojca Bernatka, łączącą Kazimierz i Podgórze. Z racji tego, że jest to wystawa czasowa, niepowtarzalną okazją jest możliwość podziwiania rzeźb rozwieszonych na linach pomiędzy kruchymi ścianami budynku i koronami starych drzew, a to połączenie klasyki i nowatorstwa współgra ze sobą do tego stopnia, że oglądając tę wystawę odnosimy wrażenie, jakby owe instalacje były nieodzownym elementem tego miejsca, związanym z nim od dawna.

Pałac Rozkochów to prawdziwa perełka, w tym miejscu czuć genius loci, a rzeźby linoskoczków, akrobatów, a nawet króla i królowej dodają mu uroku. Przekraczając tzw. sień przelotową, przechodzimy jak na drugą stronę lustra i zaczynamy chłonąć to miejsce z każdym śladem historii odbitym w odpadającym tynku. Patrząc na tę rezydencję trudno jest się nie zgodzić z fragmentem powieści Łukasza Orbitowskiego pt. „Kult”  – „(…) największe skarby zawsze kryją się w ruinie”. Pałac otwarty jest w weekendy, można przyjechać na kawę i ciasto, wysłuchać jednego z wielu koncertów, które są tam organizowane, a do końca miesiąca podziwiać także niepowtarzalną twórczość Jerzego Kędziory. Poza tym, warto to miejsce po prostu odwiedzić dla samego klimatu i zagłębić się nieco w jego dzieje. Dzięki Fundacji Pomiędzy oraz wystawie pt. „Zawieszenie – Dopełnienie” mamy okazję oglądać piękno i harmonię łączących się przeszłości i teraźniejszości, które rzucają światło wielu dobrych zmian na przyszłość. Dla mnie to magiczne miejsce i mam nadzieję, że Was również zachwyci!

Bianka Szwiec

Fot.:  Bianka Szwiec