Prawdopodobnie każdy słyszał o fali hejtu, jaka niedawno spłynęła na Michała Buczka. ZBUKU jednak nie poddał się krytyce i dalej tworzy swoją muzykę. 26. października 2018 roku ukazał się jego najnowszy album: Konsekwentnie.

ZBUKU już od prawie dekady zajmuje się rapem. Na początku działał lokalnie, amatorsko. Jednak w 2011 roku w Opolu podczas jednego z koncertów nastąpił pewnego rodzaju przełom. Młody raper został dostrzeżony przez Tomasza Chadę, który otworzył mu drzwi do kariery. Znajomość zaowocowała tym, że Michał podpisał w marcu 2013 roku kontrakt z wytwórnią Step Records. W połowie października tego samego roku mogliśmy usłyszeć jego pierwszą solową płytę pod tytułem: Że życie ma sens. Drugi krążek (Życie szalonym życiem) ukazał się rok później i zyskał status platynowej płyty. Z kolei w 2015 roku „poszedł w obieg” album Kontrabanda: brat bratu bratem będący wspólnym projektem Buczka, Chady i Banaszka. Niedługo po tym ZBUKU doświadczył długotrwałego hejtu. W odezwie pod koniec 2016 roku pojawiła się płyta W drodze po nieśmiertelność. Zdania na jej temat były podzielone. Fani gratulowali, natomiast przeciwnicy w dalszym ciągu krytykowali i próbowali „zmusić” rapera do zakończenia kariery.

Wróćmy jednak do najnowszego krążka opolskiego reprezentanta sceny hip-hopowej. Po prawie dwóch latach od wydania ostatniej płyty ZBUKU powraca. Nie przejmuje się hejterami, „robi swoje konsekwentnie”. Mocno zaznacza to w kawałku o takim samym tytule jak album. Utwór ten jest dynamiczny, przykuwa uwagę słuchacza; zdecydowanie nie należy do spokojnych brzmień idealnych na problemy ze snem. Energia aż przebija się przez beat i wokal. Oczywiście nie brakuje stonowanych kompozycji pozwalających na odrobinę refleksji i zastanowienia się nad tym, co w życiu jest naprawdę istotne. Idealny przykład stanowi tutaj Wolność. Gościnie na tracku pojawia się Grizzlee. ZBUKU zwraca również uwagę na problemy naszych czasów. W kawałku Dwa światy pokazuje, jak ogromny wpływ na ludzi mają pieniądze, jak potrafią omamić, że „liczy się hajs i nic poza tym”. Podkreśla także potrzebę posiadania kogoś bliskiego. Można by stwierdzić, że Dwa światy są swego rodzaju manifestem skłaniającym do przewartościowania własnych wartości. W zasadzie nie ma nic dziwnego w tym, że na najnowszej płycie mamy do czynienia z tekstami pełnymi  głębszego przekazu, ponieważ Michał od lat tworzy rap niosący przesłania, co zresztą wielokrotnie zaznacza w wywiadach. Pół żartem, pół serio stwierdzam więc, że „stary” ZBUKU nadal aktualny. Ale co wyróżnia płytę Konsekwentnie od wcześniejszych? Co powoduje, że to zupełnie inny wymiar w jego twórczości? Przede wszystkim czwarty solowy album rapera różni się stylistycznie i technicznie od pozostałych. Chociaż to w dalszym ciągu „bardziej stara szkoła”, momentami przewija się niuskul. Słyszymy to np. w tracku Dionizos, ale nie tylko. „Nowy” ZBUKU bawi się flow, eksperymentuje z klimatem utworów, wprowadza zróżnicowane brzmienia. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że TrapHouse pochodzący z dodawanego do płyty w wersji preorderowej mixtape’u Young Blood wzbudził spore zainteresowanie słuchaczy. Wszystko przez wyraźne zastosowanie autotune’a. Chyba niewiele osób spodziewało się, że Michał i Olee nagrają coś w takim stylu. Postawmy sobie jednak pewne pytanie. Czy tak zwana „nowa szkoła” to jedyny element, który decyduje o odmienności krążka Konsekwentnie? Oczywiście, że nie. Przecież ogromna część albumu utrzymana jest w dawnym stylu Buczka. Chociaż określenie „styl” jest niezwykle płynne, bo wszystko z czasem się zmienia.  Nie można oczekiwać, że ZBUKU na najnowszej płycie będzie nawijał dokładnie w taki sam sposób jak na pierwszej czy drugiej. I to właśnie klucz do odpowiedniego podejścia. Raper zmienił się, dojrzał,a co za tym idzie –  zmieniła się także forma jego działalności.  Jedna rzecz pozostaje jednak niezmienna. Nadal tworzy wersy prosto z serducha, daje z siebie 110 procent, przelewa emocje na papier i po prostu robi swoje. A co najważniejsze, robi to konsekwentnie.

Według mnie najnowsza płyta Michała Buczka jest jedną z lepszych w dorobku rapera. Rzecz jasna, mam ogromny sentyment do pierwszego albumu, więc trudno mi jednoznacznie określić, który z krążków wolę. Podejrzewam, że nie będę w stanie (przynajmniej na aktualną chwilę) o tym zdecydować. Mogę jedynie powiedzieć, że moimi faworytami z Konsekwentnie są: Dionizos, Coś ze mną nie tak i Ostatni drink. Przesłuchałam te tracki już wiele razy i za każdym siadają identycznie. Pozostałe kawałki również zapadły mi w pamięć, może w nieco mniejszym stopniu niż wymienione wyżej, ale nie wyobrażam sobie, aby któregokolwiek z nich zabrakło w całości.

Agnieszka Biernacka